9 sierpnia 2017

WSPÓLNE UWALNIANIE TKANIN / sierpień 2017


Kolejny początek miesiąca - kolejnego, w którym będzie wiele okazji do uwolnienia tkanin z Waszych szaf / łóżek / lodówek. 


W poprzednich miesiącach jak na okres wakacyjny i zmniejszoną motywację do siedzenia przy maszynach w dusznych pokojach - pięknie Wam poszło - gratulacje!

Linki dodajemy przez miesiąc - linki do postów, w których pokazujecie rzeczy uszyte z zalegających tkanin od początku roku 2017 (jeśli nie braliście udziału w akcji wcześniej) lub od początku lipca do końca lipca.

Pamiętajcie, że będzie miło gdy odwiedzicie się nawzajem na blogu i zostawicie komentarza a może przy okazji się zainspirujecie?

2 sierpnia 2017

UWALNIAM TKANINY - DLA PSA WYPRAWKA





Czego chce ten pies?

Nigdy nie miałam psa więc w sumie nie wiedziałam czego taki pies potrzebuje. Trochę poczytałam i okazało się, że potrzebuje bazy, czyli miejsca gdzie może znosić wszystkie znalezione w mieszkaniu rzeczy, które niekoniecznie w bazie powinny się znaleźć a już na pewno do psa nie należą. Na początku uszyłam na szybko poduszkę i poszewkę - naprawdę na szybko, kończyłam ją 5 minut przed przyjazdem psa. Jeszcze tego samego dnia została ochrzczona - niestety dosłownie.
Niekoniecznie też zaakceptował kocie legowisko, albo zaakceptował je aż za bardzo. Poskutkowało to rozdrapaniem dna i wygryzieniem z wnętrza gąbki. Pies jak widać nie popiera nurtu zerowaste i jak uzna, że coś się nie nada to zamiast naprawiać to sprawi, że to już naprawdę się już nie nada. Nie jestem aż tak zdesperowana/zaangażowana w zerowaste żeby je naprawiać, co zupełnie nie przeszkadza w tym, że legowisko bez serca nadal leży w mieszkaniu.
W sumie taki pies morderca okazuje się bardzo przydatny jeśli chodzi o kwestię pozbywania się starych/niepotrzebnych rzeczy. Jeśli coś się pałęta w zasięgu jego paszczy, jest więcej niż 100 procent pewności, że to nie przetrwa.

Pies szczęśliwy i portfel cały.

Wygrzebałam z zapasów kupioną kiedyś niewiadomopoco poszewkę z fajnym wzorkiem w sam raz na kocyk dla psa/kota/dziergacza. Dobrałam jeszcze parę innych resztek, których oczywiście się nie wyrzuca, bo się przydadzą, pozostałych po szyciu innych cudów, których na blogu jeszcze nie było. Tu wspominałam dlaczego. Udało mi się wreszcie samej dołączyć do uwalniania tkanin - już nie ma marudzenia, że namawiam a sama nic nie szyję! 
Kocyk był już prany milion razy (ciekawe czemu, co?) i trzymie się całkiem nieźle. 

Wypełnienie to pocięty stary (chyba z 30-sto letni :D) śpiwór z zepsutym zamkiem. Spód podszyty szarą bawełną - resztkami z tej pościeli. Szczerze powiedziawszy nie dokupowałam NIC na ten kocyk. Wszystko z zapasów.

Lada dzień pojawi się sierpniowe uwalnianie tkanin - pochwalcie się kogo uszczęśliwiliście pozbywając się zalegających w szafie tkanin?






6 lipca 2017

WSPÓLNE UWALNIANIE TKANIN / lipiec 2017


Kolejny początek miesiąca - kolejnego, w którym będzie wiele okazji do uwolnienia tkanin z Waszych szaf / łóżek / lodówek. 


W poprzednich miesiącach jak na okres wakacyjny i zmniejszoną motywację do siedzenia przy maszynach w dusznych pokojach - pięknie Wam poszło - gratulacje!

Mnie nie poszło już tak pięknie. Miałam sporo planów, nawet uszyłam kilka rzeczy z tkanin wegetujących do tej pory w szafie. Ba! Mam nawet zdjęcia. Niestety nie obrobione. Kabel od myszy przegrał w starciu z dzikim psem z lasu. Really.

Linki dodajemy przez miesiąc - linki do postów, w których pokazujecie rzeczy uszyte z zalegających tkanin od początku roku 2017 (jeśli nie braliście udziału w akcji wcześniej) lub od początku lipca do końca lipca.

Pamiętajcie, że będzie miło gdy odwiedzicie się nawzajem na blogu i zostawicie komentarza a może przy okazji się zainspirujecie?

1 czerwca 2017

WSPÓLNE UWALNIANIE TKANIN / czerwiec 2017


Kolejny początek miesiąca - kolejnego, w którym będzie wiele okazji do uwolnienia tkanin z Waszych szaf / łóżek / lodówek. 


W poprzednich miesiącach pięknie Wam poszło - gratulacje!

Linki dodajemy przez miesiąc - linki do postów, w których pokazujecie rzeczy uszyte z zalegających tkanin od początku roku 2017 do końca czerwca.

Pamiętajcie, że będzie miło gdy odwiedzicie się nawzajem na blogu i zostawicie komentarza a może przy okazji się zainspirujecie?

21 maja 2017

PO CO TO KUPIŁAM? #2 - SZYJ, AŻ USZYJESZ!



Nieczęsto niestety zdarza mi się kupić coś do przeróbki i od razu, najlepiej tego samego dnia, tę przeróbkę zrealizować lub choćby zacząć. 

Ten sam problem zauważyła pomysłodawczyni akcji Po co to kupiłam? Joanka-Z, budząc się pewnego dnia ze stertą rzeczy do przerobienia, których nie sposób było nie kupić, bo a) takie ładne, b) takie tanie, c) takie ładne i tanie, d) bo ktoś inny kupi a tak być nie może, bo to takie ładne i tanie. Niestety przemierzając bezkresy wieszaków w second hand jesteśmy bezustannie narażeni na spotkanie tanich i ładnych dawców idealnie nadających się do...no do różnych przeróbek.

Postanowiłam wziąć sprawy ubrania/poszewki w swoje ręce i zająć się tym problemem na poważnie.  

W takim przypadku kiedy już nie ma mowy, że nie kupię, choćbym miała jeść suchy chleb (którego jedzenie mi nie służy) i popijać wodą do końca miesiąca i kupię, to staram się przestrzegać pewnych zasad. Tak sobie mówię i staram się w to wierzyć, więc skoro ja mogę to i Wy uwierzcie:

W 4 krokach od zakupu dawcy do gotowej rzeczy 
- jak szybko zrealizować przeróbkę i nie mnożyć UFO


1. Pranie
Piorę dawcę od razu po powrocie z zakupów do domu.
Czasem pomijam punkt pierwszy. Znacząco ułatwia to sprawę, bo nie oszukujmy się, jak coś wisi na suszarce w łazience, to zdejmę to najwcześniej przy następnym praniu lub ewentualnie rano kiedy nie będzie mi się chciało iść po coś do ubrania a to z suszarki jest na wyciągnięcie ręki i daje radę**.
**Eureka! Odkryłam przyczynę dla, której chodzę co 2 tydzień w tych samych ubraniach.

2. Krojenie i szycie
Po powrocie do domu z nową zdobyczą od razu zabieram się do jej oprawiania. Muszę się śpieszyć zanim ostygnie zapał. Od razu, to znaczy zanim uda mi się usiąść przed laptopem na krześle, do którego tyłek magicznie przykleja się tak, że nie da się już wstać.


3. Szyj szybko i dobrze
Zasada, która według mnie powinna w miarę możliwości towarzyszyć przy każdej szyciowej twórczości - szyj, aż uszyjesz. Nawet jeśli w trakcie tracę zapał (tak, bywa, że zdarza się to aż tak szybko) bo efekty nie do końca są takie jak sobie wymarzyłam. Dlatego często staram się skupiać na rzeczach stricte użytkowych takich jak pościel, faruchy, pokrowce, narzuty czyli takich, których potrzebuję i staram się je wykonać możliwie jak najlepiej i jak najszybciej.

4. Pranie

Nie oszukujmy się, że najpierw uprałam a potem przerabiałam. Oczekiwanie na wyschnięcie a co za tym idzie bezsensowne i ryzykowne wydłużanie czasu pomiędzy zakupem i realizacją pomysłu na przeróbkę znacznie zmniejszają prawdopodobieństwo finalizacji projektu. Także uszyte rzeczy grzecznie pierzemy po uszyciu, żeby zachować higienę. Potem suszymy i prasujemy do zdjęć.

 Voilà, przeróbka gotowa!




Po co to kupiłam?
W tym przypadku kupiłam 1 bawełnianą poszewkę w kwiatowo-ptasi wzór i 1 dużą szarą bawełnianą poszwę z zamiarem uszycia pasujących do siebie poszewek na poduszki i jaśki. Pojawił się pomysł na pseudo patchwork na froncie, żeby do maksimum wykorzystać wzorzystą tkaninę.

Za ile i kiedy kupiłam?
Jak zwykle w nieocenionej skarbnicy second hand. Całkiem niedawno, za ok. 6zł za wszystko na przecenie.

Co z tego ostatecznie powstało?

Jak na załączonym obrazku, z dumą oświadczam, że powstało dokładnie to co powstać miało, czyli dwie poszewki na jaśki i dwie poszewki na duże poduszki. W dość krótkim czasie od zakupu dawców. Jestem bardzo zadowolona, że udało mi się ten plan zrealizować.


Moje dokonania w tym temacie: klik

Szczegóły akcji PO CO TO KUPIŁAMklik
Wszystkie wpisy Joanki-Zklik

21 kwietnia 2017

(WIELKANOCNA) BABKA MAJONEZOWA


Bardzo lubię robić zdjęcia i chyba to spowodowało, że dziś pojawia się ten bardzo aktualny wpis.

W niedzielę upiekłam całkiem ładną babkę, zrobiłam zdjęcia, a że zdjęcia robione lustrzanką obiektywem 50mm przy odrobinie wysiłku wychodzą według mnie tak dobrze, że właściwie nie wymagają (poza kadrowaniem) obróbki, były już piękne i przede wszystkim gotowe. Tylko co za pożytek ze zdjęć, które wyszły dobrze a nie będą opublikowane? Głupio publikować same zdjęcia bez tekstu (blog to nie Instagram) a głupio też oszukiwać (tak jakby ktoś na to zwracał uwagę) i publikować na Instagramie zdjęcia zrobione lustrzanką jako zdjęcia zrobione telefonem.

Oprócz uczty dla oczu przygotowałam też przepis na ucztę dla podniebienia - pyszną babkę niekoniecznie Wielkanocną. Robi się ją łatwo, szybko i przyjemnie. Myślę, że nawet szczególnie uzdolnieni będą mieli problem, żeby ją zepsuć. 

Pamiętam kiedy mama dała mi pierwszy raz do spróbowania kawałek wspomnianaejbabki. Szkoda, że nie widzieliście mojej miny, kiedy powiedziała mi, że dodaje do niej słoik majonezu. Majonez jako składnik słodkiego wypieku był dla mnie na początku szokujący, zwłaszcza, że nie spożywam go wcale w normalnych potrawach. Jednak ręczę, że nie musicie się obawiać, po upieczeniu smak majonezu jest bardzo słabo wyczuwalny, za to nadaje babce delikatnie ostry/wytrawny smak i sprawia, że jest wilgotniejsza wewnątrz niż typowa babka piaskowa.


BABKA MAJONEZOWA
(źródło: zeszyt z przepisami mamy)

3/4 szklanki mąki pszennej
3/4 mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki proszku do pieczenia

4 jajka 
170 ml majonezu kieleckiego
niecała szklanka (250 ml) cukru

olejek waniliowy
kakao

Białka ubić na sztywno. Po ubiciu dodać stopniowo cukier. Ubić.
Żółtka ubić do białości, dodać stopniowo majonez, zmiksować.
Białka z cukrem zmiksować z żółtkami z majonezem.
Mąkę pszenną, ziemniaczaną i proszek od pieczenia wymieszać, dodać do masy z białek i żółtek.
Ciasto podzielić na pół, do jednej części dodać kakao.

Piec 50-60 minut w 180 °C


Macie w swoich zeszytach dania z nietypowymi składnikami, pozornie zupełnie nie pasującymi do całej potrawy? Piszcie. linkujcie, chętnie poznam nowe dziwolągi a może nawet spróbuję zrobić?