30 września 2017

KATOWICE TATTOO KONWENT 2017



Co ja tam robiłam?

Pewnie się zastanawiacie o co chodzi, co oprócz igieł tatuaże mają wspólnego z szyciem? Mogłabym wymyślić tu parę mniej lub bardziej błyskotliwych wytłumaczeń i pewnie byłoby to jak najbardziej na miejscu, ale pozwolę sobie się od tego powstrzymać. 

Prawda jest prosta i dość okrutnie przyziemna. Staram się jakoś wskrzesić bloga, wrócić do regularnego robienia zdjęć, pisania i publikowania. Na bieżąco obrabiać zdjęcia tak, żeby nie zapomnieć z jakiego przepisu był pieczony chleb, który niespodziewanie znajduję na karcie pamięci na fotkach...sprzed miesiąca.

Wiele postów kurzy się w roboczych, czekając na jutro, które nie nadchodzi

Nie mogliście tego usłyszeć, ale jeden z potencjalnie bardzo dobrych gorzko teraz zapłakał myśląc o sławie, której być może nigdy nie zazna - a przecież mógłby! A ty dziewczyno zamiast ciężko pracować na ilość wyświetleń bloga, zdjęcia robić i redagować coraz bardziej błyskotliwe teksty włóczysz się tylko w niepotrzebne miejsca*.

W ostatnim czasie poza pracą nie pozostaje mi wiele czasu na życie, więc kiedy przyszła okazja (i siła i ochota) na obejrzenie czegoś innego niż ścian sypialni i zakładu pracy nie wahałam się zbyt długo. Kupiłam bilet i oto melduję, że byłam na Katowice tattoo konwent, który akurat był w weekend i (oprócz jednego stoiska z nerkami, którego i tak nie ma na zdjęciach) nie ma nic wspólnego z szyciem. Sorry.


A szycie?

A propos szycia, bo to blog o szyciu podobno, zaczęłam ostatnio sukienkę (możecie podejrzeć tu) i szło mi całkiem nieźle, powiedziałabym nawet, że gnałam siłą rozpędu. Zrobiło się gorzej kiedy się zatrzymałam. Nagle cała wizja i pomysł mi zbrzydły, straciły sens a tkanina zakurzyła. Nie wiem co jest ze mną i z moim szyciem nie tak, że tak się dzieje. Czy to możliwe, że mam do tego aż tak mało motywacji? Przecież kiedy siedzę** kolejną godzinę w pracy to o szyciu myśli mi się świetnie.


sewing tattoo


* do roboty i z powrotem
** ha, ha, ha

2 komentarze:

  1. Po pierwsze świetna zabawa na tym konwencie! a po drugie, mów mi siostro! mam identycznie! siedzę w pracy, skamlam koleżankom na fb jak to bym poszyła, wracam do domu i co? du.a pani. porządki, obowiązki, potem wieczór wolny i leń taki, że nawet koło maszyny nie przejdę :(. Kupuję nowe gazetki, czasami materiały, przychodzą, rozpakowuję, odkładam na miejsce i się kurzą. Wnerwia mnie to przeokrutnie bo ja naprawdę CHCĘ szyć, ale jak przychodzi co do czego to sięgam po druty bo mniej pracochłonne....

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dłuższego czasu mam niechęć do szycia. Przestałam kupować materiały. Wczoraj Burdę kupiłam, ale już żałuję. Jak szyję, to raczej z przymusu. Jeszcze jakieś kosmetyczki to ewentualnie. Ale ciuchy, które trzeba dopasować, to brrrr.
    pozdrawiam
    Aga

    OdpowiedzUsuń