15 marca 2017

Motywacja do giganta - jak nie wpaść we własną pułapkę / wspólne dzierganie #18




Jak się spodziewacie godzina z dzierganiem raczej nie wyszła (naprawdę ktoś zadzwonił do drzwi) między innymi dlatego, że teraz piszę ten post. Możliwe, że potem zrobię i zjem obiad i czasoprzestrzeń zakrzywi się tak jak nigdy nie chce się zakrzywić kiedy jestem w pracy i w ciągu chwili miną 3 godziny. 

W trakcie robienia kolejnych oczek pledu mam bardzo wiele szans na bardzo wiele przemyśleń. Co zrobię na obiad, kiedy zrobię porządek w szafie albo kiedy wreszcie skończę robić to cholerstwo, do którego podchodziłam na początku z takim entuzjazmem. Tu pojawia się pewien problem.

Jak pielęgnować w sobie motywację do wielkich projektów przez cały czas ich trwania?
9 sposobów

Nie dołuj się
Cały czas pracuję nad zachowaniem motywacji do końca dziergania. Głównie polega to na tym, że staram się nie myśleć o ogromie pracy jaki jest przede mną  i to chyba pomaga. W gruncie rzeczy takie podejście przy każdej aktywności, która wymaga ode mnie dużo wysiłku oraz spędzenia nad nią chwili czasu znacząco ułatwia sprawę. Na przykład takie ćwiczenia na siłowni. Kiedy myślę o tym jak bardzo jestem zmęczona, patrzę na sekundnik i zauważam, że minęły dopiero 2 minuty mojej jazdy na rowerku to wszystkiego mi się odechciewa i czas płynie jeszcze wolniej.

Bądź robotem
Co się z tym wiąże - staram się działać automatycznie. Nie zastanawiać się czy jest sens siadać i zrobić jeden rząd skoro cały pled to trylion rzędów a czym jest jedna kropla wobec oceanu.

Szukaj zalet
Dlaczego duży projekt i wolne postępy wcale nie są czymś co powinno mnie demotywować? 1. Zawsze mam go pod ręką gdy przychodzi mi ochota na dzierganie - a ta przychodzi często. 2.Nie muszę wtedy na szybko wymyślać bezsensownego projektu tylko po to, żeby zająć ręce a potem pruć. Staram się znaleźć zalety. 3. Im szybciej skończysz ten motek, to szybciej będziesz musiała rozejrzeć się za następnym co oznacza - legalne zakupy! Już w trakcie dziergania możesz planować zakupy.

Dbaj o szybki sukces
Żeby tak bardzo się nie przerażać, rozbijam to zadanie na mniejsze, łatwiej i szybciej osiągalne cele. Może wydawać się to dziwne w kontekście dziergania, ale uwierzcie mi , wcale nie jest. Włączam np. serial i sprawdzam czy uda mi się zrobić np. 3 rzędy w czasie jego trwania (ok. 20 minut). Albo patrzę na zegarek i sprawdzam jak długo zajmuje mi zrobienie jednego rzędu i staram się ten rekord pobić. 

Ludzie nie robią rzeczy bez sensu*
Pewnie też nie zaszkodzi jak dobrze przemyślisz to co chcesz zrobić. Podobno ludzie nie mają motywacji i nie widzą sensu w robieniu rzeczy bez sensu. Przynajmniej nie tak długo ile trwa zrobienie ogromnego pledu. Nie zmienia to faktu, że zastanowienie się nad tym czy potrzebujesz 15 prostej chusty, może przynieść więcej korzyści niż bezmyślne robienie jej.

Myśl o efektach
Zwizualizuj sobie swój piękny nowy** pled na łóżku, zobacz to jak pięknie wpisuje się w aktualne wnętrzarskie trendy. Pomyśl jak świetnie będzie się prezentował na Instagramie i jak wiele lajków zdobędzie. To zawsze poprawi humor. W tym punkcie może kryć się jednak mała pułapka - od myślenia o efekcie finalnym do flustracji, że jeszcze tak daleko do końca jest całkiem niedaleko.

Skup się - na czymś innym
Nie przeżywaj, że wolno Ci idzie, że zrobiłaś tylko 1 rząd w ciągu 10 minut, że boli, że spaliłaś dopiero 5 kalorii na rowerku. Pomyśl o planach na wieczór, o tekście na nowy post, o tym co zrobisz jutro na obiad albo o czymkolwiek innym co zajmie twoją głowę na tyle mocno, że nie będziesz miała czasu na angażowanie się w punkt pierwszy. 

Dziergaj z Maknetą

Planuj kolekjny projekt
W ramach skupiania się na czymś innym, gdzieś w połowie prac kombinuj nowy projekt. Planuj z czego go zrobisz, z jakich kolorów włóczki, wreszcie planuj zakupy! Pamiętaj, że nie wolno Ci się zabrać za inny drutowy projekt zanim nie skończysz obecnego - jest to sposób Babyrudej. O planowaniu pracy przeczytacie już niedługo w innym wpisie.


**nie taki nowy, bo początek jest już całkiem stary

A jak tam Wasza motywacja do długodystansowych tworów? Odkładacie w połowie czy jakoś sobie radzicie?




17 komentarzy:

  1. Robie od poczatku do konca, w polowie mysle nad nowym projektem, kombinuje wloczke, drukuje wzor i klade na widocznym miejscu, zeby w chwilach zwatpoienia miec te marchewke na patyku. Nic nie dziala na mnie lepiej, niz nowy projekt w tle. I nie wolno mi sie za niego zabrac, zanim nie skoncze tego dziela. (Robilam ogromna narzute na podwojne lozko, Madnala Madness szydelkowa, zajela mi cale dwa miesiace intensywnego szydelkowania. Dalam rade i dumna bylam z siebie przez dlugi czas po zakonczeniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę samozaparcia! To musi być świetne uczucie po skończeniu takiego giganta. Chyba nie dałabym rady utrzymać takiej dyscypliny, ale ok, przyjmuję wyzwanie :) Czy mogę ten sposób dopisać do listy we wpisie powyżej?

      Usuń
    2. Oczywiście ze możesz :-) pomysl o satysfakcji po skończeniu tego pięknego pledu

      Usuń
  2. Ja praktykuję sposób pt. "bądź robotem". To się sprawdza, bo zaspokaja moje ręczne ADHD np. podczas oglądania filmów (bardziej ekstremalnie - czytania ;P). Nawet jeśli muszę pruć, to i tak dziergam dalej i staram się nie myśleć gdzie już bym była gdyby nie prucie. Polecam. No bo jak to tak wgapiać się bezczynnie w ekran? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram. Też wydaje mi się, że "tylko" siedząc i oglądając film tracę czas, muszę coś jeszcze robić :)

      Usuń
  3. Na bardzo duże projekty chyba bym się nie zdecydowała, jednak podziwiam wszystkie wykonane (wiem ile pracy wymagają)jak i trzymam kciuki za rozpoczęte. Powodzenia życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie waśnie kręcą takie olbrzymy wymagające dużej ilości pracy, tylko problem w tym, że często się zniechęcam w połowie :)

      Usuń
  4. "Dbaj o szybki sukces" - czy to w pracy, czy w domu, rozkładam sobie zadania na mniejsze części i też sprawdzam, ile czasu zabiera mi ich realizacja, albo ile uda mi się zrobić w określonym czasie lub czy uda mi się zrobić to, co zaplanowałam w z góry określonym czasie. Niektórym może wydawać się to dziwne, ale lubię szybko widzieć efekty swojej pracy, bo wtedy idzie mi ona o wiele sprawniej. Dużych projektów robótkowych nie robię, największym był robiony haftem pętelkowym zajączek-pluszak. Robiłam go dość długo, gdyż moje oczy odmawiają współpracy po godzinie dziobania igłą, a nie zawsze też udawało mi się dziobać codziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu dziwne? Wydaj mi się, że każdy lubi wiedzieć efekty swojej pracy a jeśli pojawiają się szybko to tym lepiej. Wstyd się przyznać, że ułatwia pracę i podnosi motywację. Jak nie mogę się do niczego zebrać to wymyślam jakąś najprostszą rzecz do szybkiej realizacji i to mnie napędza dalej :)

      Usuń
    2. Czemu dziwne? Najlepiej zapytać o to tych, którzy tak uważają. Niestety nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie. Może dlatego dziwne, że to nie ich styl pracy.

      Usuń
  5. Przede wszystkim-piękne zdjęcie:subtelne, klimatyczne, śliczne:))))
    Tekst bardzo motywujący do działania. Na mojej płaszczyźnie dziergania nie potrzebny, po prosu uwielbiam to robić. Staram się nie odkładać moich projektów, chyba, że ewidentnie nie po drodze mi z nim.
    Fakt: czasem widzę długą drogę do końca, a moja satysfakcja jest już nasycona-wtedy marzę o kolejnym i szybciej kończę pierwszy.
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bardzo lubię przerabianie tryliona oczek;)...całkiem niedawno skończyłam dziergać pled i z chęcią zabrałabym się za następny, ale wiem,że jak zacznę to przepadnę na dobre, w kąt pójdą inne zajęcia, będę poirytowana, że muszę się oderwać i iść do pracy- na przykład:), dom zarośnie kurzem, na obiad będzie byle co, a ja będę tylko dziergać i dziergać i dziergać...Moim sposobem na monotonię dziergania takiej ilości oczek było oglądanie wszelakich filmów, a najchętniej skandynawskich seriali, w ogóle wtedy nie skupiałam się na robótce i nawet nie wiadomo kiedy pled osiągnął pożądaną wielkość:) powodzenia! Naprawdę warto sobie takie coś sprawić,u mnie w domu pled ma ogromne powodzenie, wszyscy chcą się pod nim wylegiwać:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, wiem jak to jest z dużymi projektami, czasem gdzieś po drodze nagle zaczyna nam się nudzić. Choć mi z drutami jakoś ciągle nie po drodze, to i przy szydełkowych pracach są projekty zajmujące spooro pracy jak np.sukienki:) Czasem jak dostaję już oczopląsu od powtarzanego schematu ,to przerywam i robię coś zupełnie innego np. haft lub cos szyję przez 1 dzień. Na drugi wracam z powrotem do szydełka.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dobry sposób :) Ja do szydełka jakoś się nie przekonałam, zbyt mało plastyczne, sztywne wydają mi się prace zrobione na szydełku

      Usuń
  8. Już trzeci rok haftuję koci kalendarz i więcej czasu spędza w koszu niestety. Straciłam wenę do niego a już nie dużo zostało. Twój pled bardzo mnie ciekawi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Już teraz nie dziergam, ale zawsze motywacja widzenia końcowej rzeczy - człowieka popycha do dalszej pracy. Powiedziałabym każdy punkt dobry, w zależności który Cię popchnie do pracy w dany dzień. Byle do przodu, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam do mnie na Candy!
    http://grandmothermartha.blogspot.com/2017/03/zapraszam-na-wiosenne-candy.html
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń