26 lipca 2013

Wspomnienie sukienki


Sukienka powstała z zafarbowanej białej bawełnianej poszwy na kołdrę kupionej w SH.
Użyłam mieszanki barwnika amarantowego i fioletowego.

Wykrój to zmodyfikowana princeska nr 1 z Papavero. Było mnóstwo zmian, najistotniejsze to mocno pogłębiony dekolt i duuużo cieńsze ramiączka.

W sesji udział wziął ten naszyjnik.
Zdjęcia robiła Asia a obrabiałam je ja.




Wspomnienie dlatego, że sukienka została rozebrana na części. Tak, już słyszę Wasze lamenty ;P 
Wyprułam zamek, reszta może do czegoś się zużyje. (może zrobię z niej bluzkę?) 
A to dlatego, że przebierając się w nią i biegając po tej cementowni powiedziałam Asi, że nie lubię takich sukienek a szczególnie tej, a ona mi na to, że po co takie szyje skoro ich nie lubię. 

hmmmmmmmm
She's right.

Po co trzymać w szafie coś w czym się nie będzie chodziło i czego się nie lubi. A przede wszystkim - po co to szyć?
Dobre pytanie. Bo lubię szyć ;) Jednak od dziś postanawiam szyć tylko rzeczy w których będę chodziła, dobrze się czuła i które będę lubiła. Jakby na to nie patrzeć - w innym przypadku jest to daremne ;) no chyba, że podepniemy to pod ćwiczenie umiejętności i zdobywanie nowych doświadczeń ;)


I jeszcze malutkie wspomnienie farbowania i szycia:


Też tak macie, że szyjecie rzeczy, w których wiecie, że nie będziecie chodzić, czy tylko ja takim wybrykiem jestem? 

69 komentarzy:

  1. hahaha nie wpadłabym na to, żeby szyć rzeczy, których nie chcę :D słowo... nigdy mi to przez myśl nie przeszło :D

    Tzn... szyję rzeczy, które mi się nie podobają (piórnik z pingwinkiem np), ale on był dla kogoś, komu się strasznie podoba, bo taki chciała :)

    Ale patrząc na to pod względem nauki, to może i niegłupi pomysł... sukienka bardzo mi się podoba i gdybyśmy miały jednakowe rozmiary i powiedziałabyś, że poprułaś zanim opublikowałaś post... troszkę bym Cię poddusiła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piórnik z pingwinkiem Ci się nie podoba?! Jak możesz! teraz stado pingwinków na Arktyce siedzi w kąciku i płacze. Jakby mogli pewnie by Ci dislike wcisnęli ;PP

      To znaczy tak: sukienka mi się podoba jako taka, fason i tkanina i kolor, ale źle się w niej czuję i mało chodzę w sukienkach (o takiej długości).

      Całe szczęście że nie mamy jednakowych rozmiarów (generalnie dla Ciebie szczęście ;P i trochę dla mnie bo nie zostanę uduszona ;D)

      Usuń
    2. nie lubię pingwinków z tak wybałuszonymi gałkami ocznymi jak ten, który szyłam :D
      To długość Ci nie odpowiadała jedynie??? że skrócić, to już ponad Twoje umiejętności? Nie wierzę :P
      No chyba, że w ogóle coś tam...
      Na zmarszczki ew. szew ozdobny, co by je stłamsił, albo jakąś tasiemkę wzdłuż dopasowaną... no sama nie wiem, ale najpierw próbowałabym ją ratować, a nie że tak od razu zamek wypruwać i po faworkach :]

      Usuń
    3. No dobra, już się tak nie tłumacz i tak już za późno ;P

      Długość mi nie odpowiada, bo lubię takie do ziemi...czyli w drugą stronę niż myślisz ;D
      A poza tym to wogóle coś tam :D

      ...i po faworkach? Nie tak do końca, na bluzkę ją przemielę ;)

      Usuń
  2. Też lubię farbować. Fajne efekty i satysfakcja. Sukienka fajny ma dekolt, ale chyba nie rozprasowałaś dobrze szwów z przodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Właśnie rozprasowałam, ale tam był jakiś grubszy problem, powdawałam niepotrzebnie tkaninę i takie się nie ładne rzeczy zrobiły. Kombinowałam przy wykroju z dopasowywaniem w talii i coś zrobiłam nie tak, a 100% bawełna bezlitośnie takie rzeczy uwydatniła.

      Usuń
  3. no szkoda że ją sprułaś ..ale właściwie jak i tak nie miałaś zamiaru w niej chodzić.. a nie wiem

    Ja chodzę we wszystkich ubraniach które uszyłam :D Jak zaczynam szyć to nie mogę się doczekać końca kiedy będę mogła ubrać :D
    Moje farby do tkanin czekają grzecznie na swoją kolej
    i jak już tak chwaliłyście się z o-rety zakupami w sh to ja dzisiaj tez poszłam i wróciłam z siatą po 1zł ... nawet udało mi się pepitkę kupić :D

    Asia ! zdjęcia są świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie sprułam jeszcze tylko zamek z tyłu wyprułam - on w sumie nie był potrzebny. Chyba bluzkę z niej zrobię :)

      Do farbowania zachęcam, jednak wartomateriał do farbowania wcześnie wyprać H) z dodatkiem wybielacza (Vanish różowy) bo jeśli są jakieś plamy, to się źle pofarbuje...

      Pokaż te łupy!

      Usuń
    2. a weżcie z tymi sh!! ja to pewnie jak się zbliżam do jakiegoś to ceny podnoszą, bo inaczej tego wyjaśnić nie umiem.
      No widzisz Ela :) nawet ze dwa zdjęcia mi wyszły :D

      Usuń
    3. Asia, przyjedź do Chełma. Obkupisz się za 1 zł od sztuki, tak że nie spakujesz tego do walizki.

      Usuń
  4. Szyć dla ćwiczeń też trzeba, choć na pewno lepiej szyć to co się potem nosi :) ślicznie wyglądasz w tej sukience, powinnaś na nowo przemyśleć noszenie takich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo szczególnie, że ja sobie w niej się tak średnio podobam :)

      Usuń
  5. Kilka razy już przymierzałam się do farbowania tkanin, ale jakoś boję się, że zniszczę tkaninę, albo zachlapię wszystko dookoła i mi się nie domyje. I co wtedy? usiądę w kąciku i będę płakać jak pingwin?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja też... leżę i kwiczę... ale ileż można jednego dnia :PP

      Usuń
    2. Aleksandra W. - no proszę, nie anonimowa :) Polecam farbowanie, w starym emaliowanym garnku (najlepiej bez rdzy w środku (chociaż słyszałam o takich naturalnych metodach farbowania naturalnych tkanin jak len, jedwab, bawełna, że się owija tkaniną zarrdzewiałą rurę, moczy i owija folią i tak się kisi przez miesiąć i piękne wzopry wychodzą)a potem rękawiczki na ręce, ciuchy robocze i gazeta jakaś. Nie miałam takiej sytuacji żeby w kuychni coś mi się nie domyło. Na próbę weź jakąś tkaninę co Ci jej nie żal i już ;)

      Usuń
    3. Muszę w końcu spróbować, może na urlopie na spokojnie. Tylko raczej nie mam dużego emaliowanego garnka.
      Zardzewiała rura? Zastanawiam się skąd taką wytrzasnąć? :) Mam nadzieję, że w ścianach takich nie mam :)

      Postanowiłam się ujawnić ;) już nie chcę być anonimowa :)

      Usuń
  6. Nie martw się, ja też tak mam, że szyję, a potem nie chodzę :D Ale sukienka świetna - jak wszystkie ciuchy papavero ;) a kolor po prostu, po prostu, no po prostu... magnifique, royal :) muszę popróbować takich eksperymentów - chiboogi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Wreszcie ktoś ;D Z kolorami fajnie się eksperymentuje, miesza i w ogóle :) Fajnie, że tu zawitałaś, miło mi niezmiernie :)

      Usuń
    2. Ja to tak pojawiam się i znikam :D Zapraszam też do siebie: http://www.facebook.com/KAMELEONprojektstudio a stamtąd dalej :) Pozdrawiam BasiaBB

      Usuń
  7. super naszyjnik ! lubie takie , a swoje robię z bawełny ;)
    sukienka bardzo fajnie wyszła :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Z bawełny to pewnie mega ciężkie są :) Mam taką chustęażurpową robioną na drutach 10 chyba, to ciężka jest jak nieszczęście chociaż cały świat przez nią widać ;)

      Usuń
  8. Bardzo fajna sukienka, ale skoro Ci nie leży to dobrze, że rozebrałaś ją na części pierwsze :P W sumie jako bluzeczka mogłaby być fajna.

    Ja ostatnio w lumpku upolowałam 2 wielkie prześcieradła i też planuję z nich coś poszyć dla siebie. A co do szycia rzeczy, które nam nie pasują i potem leżą to zdarza się... Chociaż u mnie to raczej jest na zasadzie, że miało być dobrze, a wyszło kiepsko i średnio na mnie leży (lub średnio wygodne), więc nie noszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zastanawiałam się czy w ogóle ją pokazywać, no ale zdjęcia fajne, to szkoda byłoby nie ;)
      Nie rozebrałam na części poerwsze -tylko zamek wyprułam ;D Ostatnio prucie to moje drugie imię ;P

      Też mi się zdarza, że miało być dobrze a wyszło jak zwykle ;P Ale nawet jak wyszło dobrze a jakoś nie polubię tego ciucha to ma on zapewnioną przyszłość w ciemnym koncie szafy :)

      Usuń
    2. No to podobnie mamy w takim razie :) Na szczęście ostatnio coraz więcej powstaje ciuszków, które jednak przypadają mi do gustu :P

      Usuń
  9. No właśnie ja mam tak, że często szyję rzeczy, które wydają mi się świetnym pomysłem, bardzo mi się podobają, a potem je zakładam i... nie! Albo przerabiam, albo zakładam potem raz i chowam do szafy. Nie wiem, o co chodzi, ale mam mnóstwo takich rzeczy. Na szczęście dla równowagi jest też mnóstwo takich, w których z radością chodzę :)

    Sukienka i zdjęcia super, ale rozumiem, że nie dasz się przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Cię doskonale rozumiem :)
      Dzięki :) No raczej będzie bluzka z niej :)

      Usuń
  10. Ja trochę rozumiem, a trochę nie rozumiem. Rozumiem, bo nie przepadam za wąskimi, ale przecież nie o to chodzi. Wydawało mi się też, że szyłaś wiele sukienek z tego wykroju. Czy z wykroju na inną princeskę? Wyglądasz świetnie, mimo że wąska :D i szkoda bardzo. Ale pomysł dałaś znakomity z farbowaniem. Mam bawełniany żakard w kolorze pościelowym i już dawno bym sobie z niego sukienkę zrobiła, ale nie chciałam zbyt pościelowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wykrój na tą samą princeskę, ale w tej jakoś źle się czuję...
      To farbuj! Zachęcam ;)

      Usuń
    2. To nie takie proste, mam listę priorytetów, która wciąż się reorganizuje. Nie mogę sobie na nią wskoczyć z farbowaniem:) Zwłaszcza, że idzie jesień, a ja od 7 lat marzę o płaszczu!

      Usuń
    3. Ok, nie wiedziałąm, że to tak poważna sprawa ;)Więc życzę powodzenia w planowaniu płaszcza ;)

      Usuń
  11. Mnie też wiele rzeczy się podoba ,szyję ,a potem przymierzam i albo ciskam w kąt na wieczne przerobienie albo sprzedaję . Ja po prostu kocham siedzieć przy maszynie ,a już w jakim celu to mi różnicy nie robi:)

    OdpowiedzUsuń
  12. :) no to szybciutko się z nią uwinęłaś i jej pruciem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież tylko zamek wyprułam na razie... ;)

      Usuń
  13. OJj...aaa..ee..(to mój lament :) ).. no sukienka BYŁA bardzo ładna i kolor super , żeby nie pisać zajebisty.. oj sprułaś..ja nie mogę ! jestem zła :P
    Chodzę w większości rzeczy , które przerobię..ale często jak coś kupię to później w tym nie chodzę jakiś czas..po prostu dana rzecz musi swoje odleżeć .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem -tkanina i kolor są super - dlatego zostanie trochę uratowana i przemieniona w bluzkę ;P

      Usuń
  14. Szkoda tej sukienki:). Można by ją zawsze wrzucić w obieg, sprzedać, wymienić itp :). Ale na pewno zrobisz z niej recykling:). Poza tym - śliczna jesteś :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm żeby ją wrzucić w obieg ot chyba się nie nadawała, nie była zbyt pięknie wykończona ;)
      Jejek, dzięki ;)

      Usuń
    2. No ona to na zdjęciach jest zajebiaszczo ładniutka, ale na żywo jest dokładnie taka sama. Już jej kiedyś mówiłam, że wygląda jak rusałka i do tego ma takie fajne piegi :)))))

      Usuń
    3. Ojoj już nie przesadzajcie... ;)

      Usuń
  15. Piękna ta sukienka- zwłaszcza kolorek, jeden z moich ulubionych : )

    OdpowiedzUsuń
  16. Śliczna dziewczyna w pięknej sukience! Oryginalny kolor! Ja osobiście też nie zabieram się za coś czego nie lubię..Inna rzecz, że po uszyciu nie we wszystkim od razu chodzę, bo moje wyobrażenia były inne..Muszę kiedyś spróbować z tym farbowaniem, ale to chyba dużo czasu pochłania..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięi ;) Czasem jak coś mnie bardzo zmęczy - dużo poprawek itp. - to jakoś tracę serce do takiej rzeczy, ale to chyba normalne :)
      Używam do farbowania barwników "biel i kolor" - w skrucie: 30 minut gotowania, dadanie soli + 30 minut gotowania i mieszania. W sumie godzinka z hakiem.

      Usuń
  17. Mmmm, piękny adamaszek wypatrzyłaś. I obu wersjach kolorystycznych prezentuje się znakomicie. :)

    Ja nie szyję rzeczy, których nie będę nosić - teoretycznie. ;) Czasem dopiero w trakcie tworzenia okazuje się, że albo fason jednak nie pasuje, albo tkanina nie układa się dobrze... Obecnie na wieszaku wisi spódnica z paskudnej wełny, która gniecie się chyba od samego na nią patrzenia :/ i raczej pójdzie do śmieci. Szkoda mi czasu na kończenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm to adsamaszek się nazywa? ;) Wiem, zę bawełn, ale adamaszek? to chodzi o ten wzór prawda? Czy się mylę?
      A mnie się wydawało, żę wełna się nie gniecie. Np. taka cienka na letnie sukienki, to chyba nie ma takich właściwości?

      Usuń
    2. Tak, chodzi o wzór, żakardowy deseń w jednolitym kolorze. Może być bawełniany, może być jedwabny. Nieodparcie kojarzy mi się z luksusem. :)

      Ech, trafiło mi się paskudztwo, podejrzewam, że leżało w magazynie całe wieki zanim je kupiłam. :/ Wyglądało pięknie - do dekatyzacji w pralce:P Po praniu okazało się, że nie można tego w ogóle wyprasować! Tragedia:/ Nie wiem, po co dalej brnęłam w szycie. Jednak odpuszczę, bo nie będę chodzić w spódnicy w tak gniotliwej tkaniny, usiądę na 5 minut i z tyłu zrobi mi się nieprasowalna harmonijka... fuj :/

      Z innymi wełnami jest jak piszesz, nawet jak się zagniotą, to łatwo je wygładzić, wiele zależy też od splotu tkaniny, ale generalnie wełna jest z natury dość elastyczna i nie powinna się nadmiernie gnieść.

      Usuń
    3. Jak dobrze podagać z ekspertem :)
      Mnie też się tak kojarzy :) Piękny jest, ale też koszmarnie się gniecie ta bawełna.

      Ja mam tak z bawełną, którą farbowałam (pozwiązywana sznurkami i gotowana 1 h) teraz za cholere się nie chce wyprasować, nawet jak zupełnie mokry materiał prasuję z najwyższej temperaturze żelazka ;/

      Usuń
  18. Ja mam taka sukienkę która wisi na szafie w stylu uszyte nie noszone:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjjj tez mam "pare" takich....

      Usuń
    2. haha! a ja mam taką na manekinie...przynajmniej ładnie na nim wygląda:D

      Usuń
    3. celinum - manekin przecież też się musi jakoś prezentować ;)

      Usuń
  19. Nie tylko Tobie takie sukienki się trafiają, ale masz rację zawsze jedno doświadczenie więcej.
    Życzę trafionych modeli. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Podoba mi się ta sukienka, świetny kolor Ci wyszedł. Też bym najchętniej szyła rzeczy które będzie mi się przyjemnie nosiło. Niestety często mi się to nie udaje. Krój wybiorę fajny, super tkaninę, a potem i tak nie czuje się w tym dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tak ja w tym przypadku, krój ładny tkanina i kolor fajne jednak coś nie gra ;) A zabawy kolorami są suuuper! :)

      Usuń
  21. A co właściwie jest nie tak z tym modelem? Prezentowałaś się w nim bardzo dobrze. I kolor ładny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jest z nim wszystko dobrze, tylko zostawiłam spory luz w biodrach i czułam się w niej jak szafa... gdybym zwęziła byłoby za ciasno bo tkanina w ogóle nie jest elastyczna. Źle się w niej czułam po prostu, ciężko to wytłumaczyć racjonalnie ;)

      Usuń
  22. Pierwsza rzecz, jaka przyszła mi do głowy, to co miałaś na sobie kiedy sukienka sobie wisiała na drzewie?:)) A druga jest taka, że czasami szyję coś, co po uszyciu na mnie zupełnie nie leży. I nie jest to kwestia lepszego wymodelowani, po prostu okazuje się, że to nie moje i już. Tak samo jak idziesz do sklepu, widzisz coś co ci się podoba, mierzysz, i stwierdzasz, że jednak nie, ładniej wygląda to na wieszaku. Jak takie jedno, proste pytanie, potrafi zmienić całe nasze życie:D No a generalnie to staram się szyć to, co mi się ma podobać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic hahahaha ;))
      No yo mam podobnie. Nie wszystko zawsze mi pasuje ;) ale lubię proces twórczy i .... proces destrukcji też czasem bo pozwala się uwolnić od czewgoś co się nie podoba ;)

      Usuń
  23. Uwielbiam taki kolor!
    A tak btw ... tło tych zdjęć przypomina mi forty w Bolestraszycach pod Przemyślem, ale być może wiele fortów wygląda podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Zdjęcia były robione przez Asię i to był jej pomysł, a był robione w starej cementowni w Grodźcu (Będzin)

      Usuń
  24. Sukienka jak najbardziej, szczególnie, że ładnie w niej wyglądasz:) Ja wręcz nienawidzę chodzić w czymś, w czym się źle czuje, więc rozumiem:) Zdarza mi się coś szyć dla nauki, szczególnie, ze się uczę. Ale później wychodzi, że się w tym chodzi i jest spoko:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Szyjesz i nie chodzisz w tym?? Przerabiam ten problem od 3 lat...;) Jak ogladam na modelce to wszystko mi sie podoba ale jak ja to założę to juz inaczej . To mnie jednak nie zraza...szyje bo lubie i to sie liczy ...raz wyjdzie raz nie wyjdzie...zycie:)
    Pozdrawiam
    Justyna T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;DD też lubię szyć, nawet bardzo, smutno mi jak coś się nie uda, ale staram się potem na coś to przerobić żeby mnnie nie straszyło z kąta i wtedy już jest dobrze ;)
      Też pozdrawiam:)

      Usuń