15 lutego 2013

Kuchenne wyszywanki


Do podjęcia się wyszywania zainspirowała mnie Złota Pszczoła, już bardzo dawno temu, kiedy przypadkowo trafiłam na ten wpis. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że kiedyś ją poznam osobiście w Krakowie. Obecnie jestem chora i nie mam siły na skończenie zimowego płaszcza. Takie wyszywanki stanowczo sprawdzają się przy leżeniu w łóżku, kiedy wszystkie seriale już zostały obejrzane ;)

Poniżej wzór z książki kucharskiej którą pożyczyła mi koleżanka z pracy i stara dobra kalka w służbie wyszywankom:

 

Wyszywałam pomarańczowym (koralowym?) kordonkiem (muliną?) z zapasów na tkaninie z zapasów ;] Poniżej RS (right side):


To co lubię najbardziej czyli podgląd na tym razem nieperfekcyjny szczegół:


Babeczka mnie powala :D


Na zdjęciu po prawej - WS (wrong side) - w moim przypadku słowo wrong świetnie pasuje ;P


Całość będzie oprawiona w passe-partout wielkości A4, jak tylko wyzdrowieję i pojadę do sklepu plastycznego. Na razie myślałam o szarym. Docelowo zawiśnie w kuchni.


Pozdrawiam!

6 komentarzy:

  1. świetny pomysł! Babeczka jest czadowa :)
    Przez Ciebie zachciało mi się czegoś słodkiego, ehhh...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Zdolna jesteś! Pięknie wyszło! Zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetnie wyszło! zdrowiej,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. oj no to zdrówka!! śliczny ten haft.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale superowe! Wcale nie wygląda na robota chorowitka, wyraźnie ma Ci się na zdrowie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdolniacha z ciebie! Jak to oprawisz w passe-partout będzie ekstra, tylko może jaśniejszą szarość daj? Mi żaden haft nie wychodzi, no chyba że krzyżykowy ale to dawno temu i nie prawda:)

    OdpowiedzUsuń