12 listopada 2012

Byłam!


W sobotę spotkałam się z szyjącymi dziewczynami w szwalni w Kanwie w Krakowie.

Pierwszy raz w życiu szyłam na przemysłowej maszynie i.......
jestem zachwycona, chociaż na początku nie było tak prosto bo nie mogłam tego wszystkiego ogarnąć, co się gdzie naciska i jak przewleka, ale dziewczyny i właściciele szwalni pomagali:)

Nawet zaczęłam myśleć czy sobie takiej bestii nie sprawić ;]
Taka przemysłowa maszyna pięknie porywa materiał (tak, to jest dobre słowo!) i z tego co zdążyłam sprawdzić nie boi się elastycznych tkanin (polaru). Ciekawe jak by sobie poradziła z dzianiną..

Relacja ze spotkania u Loli i Dominiki.

Fajnie było Was poznać w realnym świecie :] Dzięki!


Zdjęcie od Loli
I mój miś-brzydal z ...hmmmm ogonkiem.
Jak to podsumowała któraś z Was - przynajmniej się cieszy :D

Zdjęcie od Loli

A już niedługo coś uszytego z pasków polaru, które pozostały bo sobotnim szyciu :)

6 komentarzy:

  1. Oj, porywały ten materiał, porywały :D
    Miło było Cię poznać!!!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no ja jestem bardzo ciekawa tego pasiaka bo strasznie sprytnie tam kombinowałaś :)
    No i miło było poznać , szczególnie że przebyłaś kawałek drogi do nas!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak miło było Cię poznać; siedziałyśmy sobie koło siebie nie wiedząc nawet, że się lubimy :)
    jak dobrze, że prawda wyszła na jaw :)
    Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia!
    PS. A misio powinien być maskotką następnego Euro ... albo innej znaczącej imprezy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzie ja się gapa plątałam, że dopiero po spotkaniu tu trafiłam ;)))
    Podoba mi się u Ciebie i to bardzo :)
    Tkanin trochę może z szafy uwolnię...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się ogromnie, że mogłam Cię poznać osobiście!! :))

    Też kocham siłę maszyn przemysłowych. Nie miało znaczenia, czy kotu przeszywałam nogę z wypełnieniem, czy bez... leciało jak z płatka. Taką maszynę mieć do kompletu z wieloczynnościówką, to marzenie :)

    OdpowiedzUsuń