21 września 2012

Płaszcz

Jako, że mieliśmy 35 stopni w cieniu, zaczęłam szyć gruby płaszcz.

Uszyłam płaszcz próbny i wydawało mi się, że wszystko jest w porządku. Zapomniałam jednak poruszać rękami w przód i w tył więc problem się nie ujawnił :/.  Problem jest w szerokości rękawa, tak przynajmniej sądzę... Pomimo jego zamałości, brnę dalej, chociaż jeszcze nie wiem po co.

Płaszcz z wykroju Papavero.
Po drodze wprowadziłam 100 zmian i nawet chciałam wszystkie opisać, ale ich nie zapisywałam.
Te, które zapamiętałam:


          - usunęłam zakładki na dole 
          - obniżenie czubka piersi o ok. 1cm (według tej instrukcji)
          - podniesienie linii łączenia dołu z górą płaszcza o 7cm (!)
          - zmniejszyłam szerokość ramion zbierając nadmiar na cięciu frakowym z przodu i z tyłu (jest to niepoprawna metoda, jak się później odwiedziłam, ponieważ tam jest ukryta zaszewka i zwiększamy w ten sposób miejsce na biust - w moim przypadku to akurat nie zaszkodziło :) )
          - kołnierzyk z Burdy 8/2011 z modelu 128 z zaokrąglonymi brzegami (tutaj instrukcja jak go szyłam)
          - zwiększyłam trochę podkrój pachy
   
W trakcie szycia zrobiłam milion zdjęć, którymi was teraz zamęczę :)
 Z tego całego zamieszania zapomniałabym napisać, że płaszcz jest wykonany z uwolnionej tkaniny.
Z identycznej tkaniny płaszczyk dla córki uszyła Alpio.













Starałam się opisać po kolei co robiłam :)

Podklejiłam fizeliną od Papavero:


Przygotowany do zszycia tył:







Przygotowany do zszycia przód:



 Teraz spinamy tył z przodem:





Po zszyciu wszystkiego rozprasowałam szwy:





Zszyłam ramiona, rozprasowałam i przyszyłam dół płaszcza do góry:



Przestębnowałam po obu stronach szwu:





Wykroiłam rękawy i naprasowałam fizelinę (materiał rozciągał się po skosie):




Zszyłam obie części rękawa. Przed zszyciem drugiej strony, wierzchni szew przestębnowałam. 
Wszyłam rękaw:


Widzimy, że wszystko jest ok, tkanina ładnie się ułożyła, nie zrobiły się "zakładki":





Obłożenia sobie odrysowałam z innej tkaniny:



 Naprasowałam fizelinę:



Potem zszyłam wszystkie fioletowe części odszycia, i uszyłam podszewkę. Niestety zdjęć już nie mam :)
Mam za to gotowe wnętrze płaszcza, czyż nie jest piękne?:






Tak samo piękny dół rękawa:



Więcej zdjęć na modelce już wkrótce (czekają na obróbkę ;) )

A Wy już zaopatrzyliście się w jesienno-zimowe płaszczyska :) ?

22 komentarze:

  1. Rękawy wyglądają w porządku, może masz ten sam problem co ja, że przy ruszaniu się ciągną i wpijają w ręce... wtedy trzeba pomanewrować z szerokością pleców... Lola robiła tutorial jak sobie z tym poradzić.

    Poza tym podziwiam!! Pięknie uszyłaś i wykończyłaś... ja się w płaszczach, żakietach itp. boję wszywać podszewkę, więc pewnie prędko nie zacznę takich wyczynów :]

    Mam pytanie co do flizeliny, której użyłaś np do wzmocnienia główki rękawa... to jest zwykła flizelina wycięta na odpowiedni kształt, czy jakaś po skosie, coś na zasadzie lamówki? (bo nawet nie wiem czy taka istnieje)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Tu pokazałam co jest nie tak z rękawami: http://www.papavero.pl/coppermine/displayimage.php?album=lastup&cat=12831&pos=1 Dzięki za komplementy:) Jeśli chodzi o fizelinę, dostałam kiedyś taką od Papavero, wycinam ją sobie po skosie (jak lamówkę) i wtedy ładnie się do kształtu po łuku dopasowuje i nie muszę się z odpowiednim kształtem bawić. Wszyć podszewkę nie jest tak ciężko, ja też nie umiem tego perfekcyjnie jeszcze:)

      Usuń
    2. śliczny płaszczyk i gratuluję opisu krok po kroku :)

      co do flizeliny to można kupić gotową tasiemkę ze skosu, jest ona dodatkowo wzmocniona szwem na środku i może być jeszcze ze skośnymi niteczkami/delikatnymi szwami.

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Dzięki:) I jeszcze jedno: ta fizelina po skosie cięta daje taką elastyczność trochę, co nie zawsze jest pożądane:)Więc warto się zastanowić, czy chcemy super coś usztywnić i zapobiec rozciąganiu czy też może pozostać trochę elastyczności:)

      Usuń
  2. Piękny płaszczyk - super uszyty, wykończony idealnie, podszewka i całe wnętrze piękne! Gratuluję zdolności i podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie wyszedł Ci ten płaszcz, sama żyję myślą uszycia kurtki na jesień i wiosnę bo niestety wszystkie dostępne w sklepach są mi za krótkie i mam gołe plecy po których później wiatr hula :/
    Proponowałabym przyozdobić płaszcz jakimiś pięknymi guzikami, myślę, że dodadzą mu jeszcze uroku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się ! czekam na fotki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyszedł genialnie,a fotek tyle wkleiłas,ze laik by nauczył się z nich szyć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie Ci wyszedł płaszczyk. Podziwiam odwagę. Kto wie, może korzystając z Twojej lekcji szycia płaszczyka, stworze kiedyś swój? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam:) Tylko dobrze jest uszyć najpierw na próbę:)

      Usuń
  7. Płaszczyk bardzo ładnie wygląda. mam nadzieje, że uda Ci się coś zrobić, żebyś mogła go swobodnie nosić. Szkoda by go było, gdyby miał leżeć w szafie.
    Akcja uwalniania,jak widzę, bardzo dobrze się rozwija.
    Torby z mojego ostatniego posta nie są , niestety, z uwolnionych tkanin. Ale do 14 na pewno coś uwolnię:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym uszytym to już raczej nic nie zrobię ;)Nosić go mogę, ale ciężko się rusza rękami w przód. Tyle pracy w niego włożyłam, że postanowiłam że mimo wszystko będę go nosić.I noszę:)

      Usuń
  8. Kupiłam sobie też ten materiał - szaleństwo takie ilości kupować, ale na szczęście cena jest bardzo ok :) Ale tak oglądam zdjęcia... czy Ty szyłaś tą mięciutką stroną na zewnątrz? Bo mi się wydaje, że to jest lewa strona - czy celowo tak zrobiłaś, a może mi się źle wydaje :P
    Drugie pytanie - impregnowałaś czymś tkaninę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super:) Tak , szyłam tą miękką, bardziej włochatą stroną na zewnątrz. Myślę, że ta bardziej włochata i ciemniejsza to strona prawa-właściwie jestem pewna. Nie impregnowałam niczym tkaniny :)Co będziesz z niego szyć?

      Usuń
    2. Planowałam też płaszczyk szyć. Na razie jesienny,a jeżeli dobrze wyjdzie to może szarpnę się na jakiś cieplejszy/zimowy :P Ale trochę martwię się jak na deszczu/śniegu będzie się to zachowywać, bo raczej szybko nasiąka. Na model się jeszcze nie zdecydowałam... ale jeżeli mam jeszcze w tym roku z niego korzystać to raczej szybko muszę uporać się z zalegającymi sprawami i brać się za szycie.
      W sumie materiał jest tak wg mnie uniwersalny, że równie dobrze nada się na żakieto-sweterki albo spodnie cieplutkie, więc myślę, że jakoś przeżyję te 10mb :)

      Usuń
    3. To przez internet w ich sklepie kupiłaś sobie? Ja kupiłam ostatnio 3,5 metra tego materiał po 5 zł za metr więc też rewelacja no i w sklepie stacjonarnym. Chyba szybko nasiąka, można spróbować kawałek polać wodą:P Też myślę, że jest uniwersalny, i dość fajnej jakości, nie kosmaci się (przynajmniej na razie, ale chyba już nie będzie), wykorzystałam kawałek w torbie nawet:) Tylko strzępi się strasznie ;]

      Usuń
    4. Tak przez internet, bo do stacjonarnego niestety za daleko (zazdroszczę, że masz taki sklep "pod nosem") :) W necie sprzedają po 6zł mb + wysyłka to bardziej koło 8 wychodzi, ale i tak to świetna cena. A ja sobie myślę, że w takim razie będę wykorzystywać go w "obie strony" jak będę szyć - tzn i prawą i lewą, będzie bardziej różnorodnie...

      Usuń
  9. Bardzo ładny płaszczyk :) Właśnie zabieram się za szycie podobnego , tak więc Twój poradnik jak najbardziej się przyda :)

    OdpowiedzUsuń