18 sierpnia 2012

Bluzka z raglanem


od Papavero. Wykrój możecie znaleźć tutaj.

( Wiem, że czekacie na sukienkę z odszyciami na prawej stronie, ale zimno jest :) )

Uszyta już jakiś czas temu z tkaniny z SH - sztuczna, cienka dzianina nie naciąga się aż tak mocno, 
więc moja maszyna "nie do szycia dzianin" dała radę.

Jeśli chodzi o zmiany -  prawie ich nie było (!) o ile pamiętam :

          - doszyłam pasek tkaniny na dole (za krótka była)
          - doszyłam paski na końcach rękawów (za krótkie były)


Końce zaszewek wypadają na czubkach ( ? ;) ) piersi, czyli jest ok.
Pozatym bardzo podoba mi się wzór (uwielbiam takie indyjskie szlaczki) i kolory. Jedyną wadą tej dzianiny jest to, że ubrana na gołe ciało pięknie podkreśla nie to co trzeba. Dzisiaj ubrałam pod spód bluzkę i było o wiele lepiej.  


 Miałam ją na sobie może ze 2 razy, ale myślę, że trzeba sobie o niej przypomnieć. 
Tak mam, że jak mi coś za głęboko do szafki wpadnie to już sobie tam leży na amen ;) 
Uszyłam jeszcze jedną bluzkę na podstawie tego wykroju, może kiedyś uda się ją pokazać.

PS. Do niedawna jeszcze mayślałam, że raglan nazywa się rEglan :)

11 komentarzy:

  1. Wzór trochę indyjski, taki energetyczny:)Ja mówię rEglan:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NO właśnie uwielbiam indyjskie wzory :) Jak chodziłam do liceum to często kupowała ciuchy w sklepach indyjskich:)

      Usuń
  2. O faktycznie! ja też mówię reglan i aż musiałam sprawdzić jak w książce pisze i też raglan:x Bluzeczka super, długie rękawy z papavero też przedłużam, może dlatego że lubię takie za nadgarstek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no widzisz to od początku używania tego słowa udało Ci się poprawnie:) A ja taka nie douczona :P

      Usuń
  3. Bardzo lubię reglanowe bluzki ( u mnie się taka wymowa też utarła i powtarzam z uporem maniaka ;). A wzór masz przepiękny, takie ciepłe, mistyczne szlaczki. Doszywany dół ma swój urok :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uparta jesteś :P Ja jednak się staram poprawić:P

      Usuń
  4. Skąd ja znam zapieranie się,że to się mówi innaczej ;-) (tak,właśnie z tym słowem idę w zaparte,w końcu jest inny,inność...) Na szczęście raglan zawsze był dla mnie raglanem. Za to nie mogę się przyzwyczaić,że sutasz nie nazywa się sutaż ;-)Zwróciłam uwagę na Twój komentarz odn. zaszewek piersiowych..Mnie uczyli,że zaszewka powinna się kończyć 2-3 cm wcześniej,żeby się nie robił dziób na środku piersi. Tylko pionowe cięcia, francuskie i angielskie (zawsze mieszam,które jest które) przechodzą zwykle przez wierzchołek piersi..Ale jak wiadomo,każda zasada ma swoje wyjątki,więc skoro dobrze leży to co tam..nie na zasady się szyje tylko na siebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O sutaszu to ja bardziej po francusku rozumiem bo znam ten język :) Dzięki za komentarz odnośnie zaszewki, ja ją trochę przedłużałam, bo mi się takie wybrzuszenie robiło na czubku piersi, a teraz kończy się tak z 1,5-2 cm przed czubkiem i jest lepiej :)

      Usuń
  5. Bardzo fajny blog ... będę sobie tu zaglądać.

    OdpowiedzUsuń