10 lipca 2012

Elegancko?

Tak właśnie miało być. 
Użyłam "tkaniny z pudła" oraz za dużych spodni z SH, które już swoje odleżały w szafie.

Tkanina z zapasów jest dla mnie zagadką. Dostałam ją kiedyś w wielkiej torbie razem z wieloma innymi (była tam też bawełna z której uszyłam sukienkę z koła) i na prawdę nie wiem co to jest. Czarne, wygląda na trochę sztuczne, trochę gryzie, trochę prześwituje, ma luźny splot coś jak tetra albo len. Do tego wszystkiego jest elastyczna   po szerokości i jest taka jakby gnieciona - nie da się tych zagnieceń rozprasować. 
No po prostu zagadka.

Tak na prawdę to niezbyt podoba mi się ta tkanina, ale chciałam z niej uszyć sukienkę na próbę. Jak się nie uda to nie będę bardzo rozpaczała. Co najwyżej popłaczę nad wkładem pracy bo mam tendencję do precyzyjnego wykańczania rzeczy szytych "na próbę",bo mam nadzieję, że jednak będą dobre :P

Wybrałam ten model z Papavero.


szkic wykroju pochodzi ze strony:  http://www.papavero.pl/wykroje-do-pobrania/723-gotowy-wykroj-pomaraczowa-kiecka.html

Nauczona doświadczeniem zmieniłam parę rzeczy:

          - wydłużyłam górne zaszewki z przodu o 1 cm
          - obniżyłam dolne zaszewki z przodu o 1 cm
          - przód i tył wykroiłam z 1 kawałka - usunęłam zamek z tyłu -tkanina się naciąga, pozatym nie lubię tej babraniny z zamkami :P
          - jak się potem okazało - zwęziłam po bokach o 1,5 cm z obu stron

Znowu zaskoczyła mnie głębokość podkrojów pach - zawsze była z mała a w tym modelu jest ZA DUŻA.

Miałam problem plisą u góry, za pierwszym razem źle pozszywałam i nie dało się wywinąć na prawą stronę. Nie jestem mocna w logicznych zagadkach. Potem pomyślałam, że użyję innego materiału, tego ze starych spodni (len).

Zrobiłam grzecznie lamóweczkę z lnu i poobszywałam pachy, każdą z jednego kawałka (jak widzicie na zdjęciu 4 poniżej) żeby tak ładniutko było.
Gdybym tylko wtedy wiedziała jak pięknie potem ją rozetnę, bo okaże się, że muszę zwęzić po bokach o 1,5 cm...







Tak więc zwęziłam. Tak wyglądało to z przodu. Z tyłu analogicznie.



Tyle ile było babrania z tą plisą to ciężko sobie wyobrazić. 
Same spójrzcie jakie jest najeżone szpilkami:


Może po prostu nie wiem jak to zrobić, żeby było mądrze. Potem wyjęłam szpilki i przyfastrygowałam czerwoną nitką. W efekcie i tak przód nie spotkał się z tyłem, bo już mi brało mocy,  żeby fastrygować całość. 


Tak sobie myślę, że może da się to jakoś prościej i szybciej zrobić i żeby też w miarę dobrze wyglądało. Może zamiast wszywać elementy pomiędzy te 2 plisy to po prostu przyszyć od spodu 
do gotowej (odszytej) góry ?

Teraz trochę zdjęć.

Tutaj widzicie luźny splot i poziom przeźroczystości:





 Na żywej bryle 
(sesja ogródkowa, test na spostrzegawczość - znajdź mikro malinę w tle :P)



Zabrałam się za drugą sukienkę z tego wykroju, już po wprowadzeniu modyfikacji na szablonach.


Tym razem:
          - zwęziłam niestety przód o 6 mm i to okazało się niezbyt dobrym pomysłem dla nieelastycznej tkaniny...(teraz jest na duuży styk)
          
Użyłam starej spódnicy w bardzo ładne kwiatowe wzory. Jeśli chodzi o materiał to chyba wiskoza (nieelastyczna...). Jako, że brakło materiału, wygrzebałam gdzieś z zapasów jakiś granatowy skrawek, który w sam raz pasował. Wykorzystałam go na plisę oraz doszyłam na dole pas.

Wypróbowałam też inny sposób na doszycie plisy.



Wierzchnią warstwę plisy podkleiłam fizeliną, którą kiedyś dostałam w paczce od Papavero, ponieważ granatowa tkanina była dość ciężko współpracująca - fizelina ją ujarzmiła :)

Odszycie wykroiłam z tego samego materiału co sukienka, bo brakło mi granatowego :P 
W końcu to skrawki były. 

Odszycie podwinęłam i przyszyłam ręcznie (!). Według mnie wyszło o wiele lepiej niż w pierwszej sukience, nie ma żadnych stębnówek ( lubię je, ale na ogół wychodzą mi trochę krzywe). 
Takie zaprasowane odszycie wygląda I D E A L N I E ! Nie wiem czemu nigdy wcześniej tak nie robiłam.







Nie zapomnijcie ponacinać tkaniny na łukach! Za pierwszym razem tego nie zrobiłam i bardzo się zdziwiłam, że mi nie leży jak trzeba :P








I szyjemy ręcznie :)


Na żywej bryle:




Mam zamiar uszyć jeszcze jedną sukienkę z tego wykroju używając 2 sposobu na doszywanie plisy. Tak w ogóle czy ktoś z was wie jak ten element się profesjonalnie nazywa?

Ręka do góry kto dotarł do końca :P

25 komentarzy:

  1. Ja ...poczytałam , popatrzyłam i nabrałam ochoty na szycie dużych rozmiarów ...mnie urzekła ta druga sukienka chyba ze wględu na swoją kolorystykę.Pozdrawiam Ewa:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta kiecuszka też mi sie podoba i dziekuje za tutka, na pewno z niego z korzystam jak się wezme za nia. Świetnie Ci wyszło!:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się:) Myślę, że ta druga opcja jest lepsza, można się trochę pobawić w szycie ręczne, ale w sumie nie ma go aż tak dużo. Podobną instrukcję znajdziesz na stronie Papvero przy komentarzach do tego wykroju, na 4 stronie, dodany przez Czeremchę :)

      Usuń
  3. Dotarłam i powiem, że obie sukienki wyszły pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki czasochłonny fotograficzny opis:) Obie sukienki mi się podobają, z naciskiem na pierwszą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo ja lubię robić zdjęcia :] Jakiś czas temu już zaczęłam przygotowywać ten post i leżał w roboczych, tak więc trochę się uzbierało zdjęć i informacji do niego :)

      Usuń
  5. Ja też dotarłam do końca i obie sukienki mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. dotarłam do końca :) widzę, że akcja wprowadzana w życie...
    gratuluję obu sukienek

    OdpowiedzUsuń
  7. Ręka w górze.
    W sumie to szczerze mówiąc ta pierwsza bardziej mi się podoba. Może że w tej drugiej ten różowy pasek na biodrach mi nie pasuje. Wogóle super post. A ja tez podwijam zawsze ręcznie albo klejem w taśmie podwijam. Nie lubie stębnówek przy podwijaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)! Muszę się przespać z opcją usunięcia różowej koronki :D

      Usuń
  8. Dziękuję wszystkim za zachwyty :D
    Też mi ten pasek nie gra do końca, ale zaczynam na poważnie się zastanawiać czy go nie usunąć...Myślałam, że może da się go przełknąć hmm gdyby tylko nie był w takim niefortunnym miejscu jak biodra...Wydaj mi się, że mnie skraca. Musze dojrzeć do tej decyzji ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. Obie śliczne, ale mnie tez urzekła bardziej ta pierwsza. W drugiej zrezygnowałabym z paseczka w kolorze różu.

    OdpowiedzUsuń
  10. patrzę na ten post po raz drugi... i nachodzi mnie coraz wieksza ochota na takie "kółeczko" :)

    jeszcze raz pozdrawiam


    PS: też jestem za usunięciem różowego paska :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie nie, ten różowy paseczek musi zostać. On dodaje takiej bajeczności i tak wyróżnia tę sukienkę. Ta czarna nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, ale ta kwiatowa jest po prostu prześliczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm zasiałaś wątpliwość :)Jeśli chodzi o czarną to dobrze, bo nie miała robić ważenia :P Taka do pracy miała być, skromna i prosta.

      Usuń
  12. Nie nazwałabym twoich dzieł zapomnianą pracownią. Uwielbiam osoby, które bawią się łączeniami faktur, tkanin, pasmanterii itp...
    Zawsze zapraszam Cię do siebie, będzie mi bardzo miło
    BLOG O PROJEKTOWANIU MODY itp... http://zapalov.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. A mi się ta pierwsza bardziej podoba i znalazłam mikro malinę ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe to gratuluję! :P A czemu pierwsza bradziej Ci się podoba?

      Usuń
  14. u la la... ale się napracowałaś!
    mnie się podobają obie, ale ze wskazaniem na pierwszą, jakoś tak... uwielbiam minimalizm i elegancję (a sama biegam non stop w spodniach, tiaaa :D)
    Super Lil, nie mogę się oderwać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Podnoszę rękę do góry, cieszę się , że napisałaś o swoich zmaganiach z tą sukienką bo też mam zamiar się z nią zmierzyć. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się na coś przydadzą te informacje. Mam zamiar jeszcze gdzieś z boku umieścić moje wymiary, żeby dopełnić te wszystkie wskazówki:)

      Usuń
  16. Moja jedna dobra zbyt dużo Pani wija szpile ,szpilki wyciągają tkaninę na zdjęciu to widać najlepiej,uformować taką pliskę żelazkiem z góry na dół.Będzie lepiej i szybciej
    Proszę się nie obrażać za moje rady,bo szyje PANI pięknie,tel się nie myli co nic nie robi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej tkaniny nie da się naciągnąć,nawet jakby się chciało. Tkanina była taka, że nie dało się jej zaprasować, dlatego użyłam tyle szpilek w tym przypadku.

      Usuń
  17. Podoba mi się jedna i druga ale lepiej bez tego różowego paska nie jako dzieli sukienkę i zmienia proporcje. Z drugiej strony zawsze warto poeksperymentować, aby naocznie stwierdzić jak dana rzecz wygląda na sobie. Decyzja należy do Ciebie. Natomiast kółko u góry w sukience jest plisą lub karczkiem sukienki.
    Napracowałaś się dużo i dokładnie to się chwali i gratuluję ukończenia. Bo poprzez szycie zbieramy doświadczenie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Różowy pasek koronki z sukienki usunęłam, niestety obecnie jest na ,mnie za mała.

      Usuń