27 grudnia 2011

Wpuszczana kieszeń

Bo tak się to chyba nazywa. Przygotowałam mały kurski trochę obrazkowy jak je zrobić. Dużo nerwów mnie kosztowało wszycie i zaprojektowanie tych kieszeni. Nie lubię długo się przygotowywać do szycia, ale cóż, żeby efekt był przyzwoity to trzeba się trochę namęczyć, szczególnie jak nie ma  się w tej materii większego doświadczenia:)
Zaczynamy!
Na początek przygotowujemy worek kieszeni: jedną stronę z tkaniny wierzchniej, drugą z podszewki lub czegoś innego (ocieplina itd). Zaznaczamy linię (na różowo na zdjęciu) przecięcia, czyli otworu kieszeni. Przykładamy worek kieszeni prawą stroną do prawej strony płaszcza.
 Potem przeszywamy w odległości ok 0,5 cm od różowej linii dookoła-przeszywamy w kształcie prostokąta


Tak wygląda to po przeszyciu:
Następnie przecinamy w miejscu naszej różowej linii. 
W rogach nacinamy:
Wywracamy kieszeń na drugą stronę: 
 Spinamy szpilkami krawędzie, żeby łatwiej było nam przeszyć:
 Tak będzie wyglądałam kieszeń po ułożeniu i spięciu szpilkami:
Worek kieszeni nie jest jeszcze zszyty.
Następnie stębnujemy kieszeń od strony worka kieszeni z tkaniny wierzchniej, zaraz przy krawędzi.
Tam gdzie zaznaczyłam zieloną linię, stebnujemy także, ale wcześniej trzeba odgiąć część worka kieszeni z tkaniny wierzchniej aby go przypadkowo nie przeszyć:
Następnie zszywamy obie części worka kieszeni:

A tak wygląda gotowa kieszeń, przeszyta jeszcze raz w oznaczonych punktach:
Mam nadziej, że uda mi się szybko skończyć ten płaszcz, kieszenie to było ostatni detal.
Pozdrawiam!

4 komentarze:

  1. o, szukałam tego. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny tutorial - wielkie dzięki, szukałam właśnie takiej instrukcji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. takich kieszeni to ja wciąż nie ogarniam, póki co nauczyłam się z przepisnaszycie naszywać kieszonki i udało mi się dzięki temu ożywić trochę zapomnianą już sukienkę :) no ale w nauce szycia się dopiero trenuję więc staram się powoli osiągać kolejne małe sukcesy, w zeszłym tygodniu jak udało mi się uszyć też z przepisnaszycie poduchy na taborety to frajdy miałam co nieniemiara ;) wgl dziwię się że ludzie chodzą na kursy bo internet jest taką skarbnicą cudownej wiedzy (czego jednym z wielu przykładów jest Twój blog) że lepiej od razu siadać do maszyny i trenować, trenować, trenować

    OdpowiedzUsuń