26 stycznia 2017

Maliny na kocu / wspólne dzierganie #17


Zrobiłam trochę porządków we włóczkowych zapasach.

Tą włóczkę ze sprutego swetra z second handu już prawie sprzedałam, ale udało się ją odratować jej nie sprzedać. Chętny niestety był już mniej zadowolony, że ogłoszenie się dziwnie zdezaktualizowało. Jeszcze nie wiem na ile pledu wystarczy mi włóczki i zapału, puki co dzieję dalej. Idzie nawet szybciej i łatwiej niż się spodziewałam. Zastanawiam się co zrobię jeśli zdecyduje się na pełnowymiarowy pled, bo wtedy na pewno zabraknie mi włóczki (mam ok 1kg). Będę musiała skombinować coś w podobnym kolorze na środek, a brzegi zrobię z tej którą mam. Możliwe też, że spruję wszystko i wymyślę coś innego albo znowu wystawię na sprzedaż ;)

Korzystałam z tej instrukcji na maliny.
Podpinam się pod wspólne dzierganie z Maknetą.


8 stycznia 2017

W 5 krokach - jak przestać pisać bloga i wycofać się z wirtualnego życia / wspólne dzierganie #16


 

Kiedy brakuje motywacji do szycia i pisania bloga, zawsze zostaje do poruszenia temat braku motywacji.

Pewnie świetnym pomysłem byłoby zatytułowanie tego wpisu "5 sposobów na przywrócenie bloga do życia" albo "5 sposobów na przywrócenie życia do szycia." W moim przypadku, najpierw musiałabym przywrócić maszynę do szycia do życia, co niestety wiąze ze sporym wydatkiem. Co do pisania, pewnie skończyłoby się na 5 poradach jak przestać pisać bloga i wycofać się z wirtualnego życia. Taki właśnie stan nie do końca mi pasuje i z zazdrością patrzę na nowe zręcznie zredagowane wpisy i pięknie wyedytowane zdjęcia. Nawet jeśli zdarzy mi się coś napisać to ciągłe niezadowolenie i niekończące się dopieszczanie skutecznie zniechęci mnie do publikacji. Nie pomaga też porównywanie się z innymi, bo lepsze zdjęcia, bo szata graficzna, bo tekst ciekawszy a ja nie czaję wcale htmla i jak coś przestawię to na bank wszystko się nieodwracalnie pochrzani. Trzeba by jeszcze wspomnieć o mądrych wyróżnionych fragmentach tekstu na białym tle i w ramce. Szkoda tylko, że żadna czcionka nie pasuje a i mądrości ze świecą szukać. Świetnym sposobem na uniemożliwienie publikacji posta jest też odłożenie tekstu w połowie na dokończenie niewiadomokiedy. Jest bardziej niż pewne, że cała koncepcja i wena nie pojawią się już na zawołanie i post, jak wyrzut sumienia, zawiśnie w roboczych na wieki. Możliwe też, że roboczy post tak bardzo  się zdezaktualizuje, że uszyta/wydziergana rzecz będzie a) już za mała (optymistycznie: za duża), b) 3 razy przerobiona (z sukienki na spódnicę, ze spódnicy na torebkę, z torebki na etui), c) zdematerializowana czyli wyrzucona. Jestem niestety w stanie przypomnieć sobie kilka (kilkanaście?) takich postów a te nieszczęsne rzeczy dalej leża gdzieś upchnięte na wieczne niepokazanie i krzyczą z szafy jak nienakarmione zwierzątka.

Może pomożecie mi się z tym ogarnąć? Może sami macie takie zapomniane wyrzuty sumienia, których ani nie wyrzucacie ani nie kończycie? Może nie ma sensu marnować czasu i emocji na relikty przeszłości? Jak bezboleśnie rozprawić się z zapomnianą szyciową/dzierganą przeszłością? Bo przecież da się, prawda?


Jak przestać pisać bloga i wycofać się z wirtualnego życia.


1. Bądź ciągle niezadowolona z efektów, dopieszczaj w nieskończoność.
2. Porównuj się z innymi, poświęć masę czasu na rozpamiętywanie dlaczego ty tak nie potrafisz. 
3. Odkładaj skończenie tekstu/projektu na nigdy - hoduj robocze posty w nieskończoność.
4. Nawet nie próbuj zrobić czegokolwiek.
5. Zostawiaj nieskończone rzeczy i nic z nimi nie rób, trać energię na niemyślenie o nich.