30 kwietnia 2016

Dzikie stado sprośnych bab nie szyje / XXVIII

odbyło się XXVIII spotkanie grupy ŚLĄSKIE SZYJE.

Ślaskie nie szyje.

Najnowsze doniesienia wskazują, że 4 na siedem osób przybywających na spotkanie, nie zabiera ze sobą maszyny do szycia. Dwie na siedem spóźnia się, bo po drodze kupuje tkaniny. Sześć na siedem osób przybywa na spotkanie głównie w celu konsumpcji wyrobów cukierniczych. Siedem na siedem z nadzieją nasłuchuje sprośnych żartów. Konsultujemy się w spawach najwyższej wagi m.in. jak uwolnić pisklę z Silver Cresta oraz jak zdobyć dziwny różowy artefakt podtrzymujący duże szpule nici. Aktywność jakkolwiek powiązana z szyciem ogranicza się do odrysowywania wykrojów z popularnej gazety z wykrojami. Nie ma co narzekać, zawsze jest to jeden krok dalej niż samo kupowanie kolejnych tkanin w outlecie w Dąbrowie Górniczej przed spotkaniem.

Tym  razem w spotkaniu udział wzięły:

Justa
Edyta Z.
Magda F.
Violka B. 
Majka B.

Zdjęcia robiłam ja, Majka i Violka








16 kwietnia 2016

Odchudzanie spodni


Dlaczego prucie robi nam taką krzywdę?
Bez sensu jest pruć coś co już raz było zszyte, prawda?
***
Zupełnie podobnie jest z patchworkiem. Patchwork to szczyt absurdu: 
kroisz tkaninę na kawałki po to, żeby potem ją pozszywać w podobnej wielkości kawałek.
***
Prujesz, bo coś źle zszyłaś. Krzywo, za mało, lewą stroną do prawej.
Prucie to oznaka porażki. W tym przypadku jednak, prucie to sukces.
Niestety nie należy on do prującego.

Wiadomo jakbym wiedziała, że będę pruła, to bym nie zszywała. 
Jakbyś wiedział, że schudniesz, to byś nie kupował spodni za dużych w pasie o 10 cm.
Kolejnych i kolejnych i jeszcze jednych.
jak zwęzić spodnie
Niestety, to są bojówki. Na szczęście bez podwójnego stębnowania.*


*to niestety w następnym odcinku...


9 kwietnia 2016

Nalot trupów z szafy / wspólne dzierganie #14


Dołączam do wspólnego dzierganie u Maknety, choć w moim wydaniu, jest to bardziej wykopywanie skarbów z pudła niż dzierganie. Mam rozgrzebaną w sumie jedną chustę i 4 swetry, jeden od tak dawna, że aż boję się zajrzeć do pudła z nim. Największą szansę na skończenie ma ten szaro-granatowy - jest ciężki, ciepły, fajnie się układa i do zrobienia zostały tylko rękawy. Możliwe, że mnie zjecie, ale do karkołomnego kompletnie straciłam serce. Wiem, że nie będę go nosiła, coś mi nie wyszło przy dekolcie i  słabo mi się robi jak myślę o tych rękawach (cienkie druty + cienka włóczka). Kolejny, szary, robiony jest ze sprutego swetra, włóczka ma 30% jedwabiu i 40% bawełny. W zeszłym roku jeszcze jakoś mi szło dzierganie, potem sprułam rękawy i leży. Kolor zupełnie nie dla mnie, też miałam problem z dekoltem (więc zrobiłam golf...), też zostały tylko rękawy, tylko po co je robić skoro nie będę w nim chodziła? Może lepiej wyrzucić i zapomnieć? A pomarańczowy spruć - jakkolwiek absurdalnie to brzmi w obliczu tego, ile pracy i czasu włożyłam w jego zrobienie. Może następnym razem powinnam się sto razy zastanowić zanim zacznę coś na dłuższą metę, czy aby na pewno to nad czym pracuję ma szansę osiągnąć potem kształt jakiego pragnę. 

Easier said than done.


1 kwietnia 2016

Wspólne uwalnianie tkanin / kwiecień 2016



Początek kolejnego miesiąca - kolejnego, w którym będzie wiele okazji do uwolnienia tkanin z Waszych szaf / łóżek / lodówek. 

Linki dodajemy przez miesiąc - linki do postów, w których pokazujecie rzeczy uszyte z zalegających tkanin w kwietniu. 
+ ewentualnie te, których nie zdążyliście dodać w marcu. 

Kto pierwszy?