26 lutego 2014

Fake diamond


Real foto, fake diamod. 





wystąpili:
pociachana bluza XL z sh + resztki granatowej dzianiny polo
sfrustrowany, zaniedbany kot
przeróbki, blog o przeróbkach, jak przerobić męską bluzę na damską, szycie bluzy, bluza z aplikacją
mega genialne foty - M. / obróbka - ja

21 lutego 2014

Dzianina z szafy


Uszyłam sobie sukienkę z dzianiny z zapasów
Szyłam zygzakiem naciągając dzianinę, bo elastyczna i cienka jest pierońsko! (tu więcej o szyciu dzianiny na wieloczynnościowej maszynie do szycia)
Tutaj możecie zobaczyć jak wykończyć dekolt plisą z dzianiny - tak zrobiłam w tej sukience.
Wykorzystałam przerobiony przeze mnie wykrój na raglanową sukienkę z Papavero. 
Sukienka miała być przekręcona, jednak przy tym wzorze tego nie widać ;)

The twist: a nejiri pullover z książki 'Pattern Magic" by Tomoko Nakamichi (fragment książki można podejrzeć tu)

Sukienka całkiem fajna, dzianina uwolniona, rudy był, ale się już zbył więc fryz nieaktualny ;)
Niepasujące kolorem kolczyki - od Ludmiły.



Dól na razie jest niewykończony i mam zamiar uśmiechać się do Magdy o wypożyczenie Merrylocka na godziny. 
Może w zamian za babeczki czy coś? :)

19 lutego 2014

Wspólnie dzierganie #1


Postanowiłam dołączyć do środowego wspólnego dziergania i czytania
chociaż ja jakaś ostatnio nieczytata jestem więc dziś będzie samo dzierganie ;)

Razem z Maknetą dziergam tą chustę (wzór dostępny za darmo tylko do niedzieli)
To pierwsza taka moja zabawa i obawiałam się, że sobie nie poradzę. 
Okazało się, że Magda cierpliwie odpowiada na moje pytania i wszystko dobrze wychodzi. 

Zrezygnuję chyba jednak z ażuru na dole, bo jakiś zbyt lekki mi się wydaje w porównaniu do całości. 
Może macie jakiś fajny pomysł na to jak można zakończyć tą chustę inaczej? Chociaż do końca jeszcze daaaleko :)
Włóczka pochodzi ze sprutego wełnianego swetra od koleżanki czyli for free.



W gratisie dorzucam kota:
1 - (nie zwraca uwagi jak go wołam) o co ci chodzi, mnie tu wcale nie ma a jak już to przecież tylko leżę
3 - przyczaję się chwilę z boku, może zaraz sobie pójdzie to się spokojnie położę 



16 lutego 2014

Śląskie szyje w real-u II


Spotkanie odbyło się dzięki mobilizacji grupy Śląskie Szyje w Katowicach-Giszowcu w Dworku Pod Lipami. Pojawiło się 12 gryfnych dziołch ;)

Maria B. vel Majka - szefowa ;)
Magda F.
Kamila z Kamilka-art
Edyta Z.
Magda z Susanna szyje
Justa
Agata z GoMama
Domi Nika z Poczochrana
Agnieszka z Malowanki Krychy 
z córką Michaliną z Wielkie sprawy Małego Potwora
Liliana z Zapomnianej Pracowni

Tematem spotkania były spodnie i zamki. 
Próbowałyśmy korygować wykroje, najczęściej problemem były tzw. smiling pants, ale niestety nie zawsze się udawało. Po naszych dyskusjach i burzy mózgów jestem jednak na tropie dobrych rozwiązań w tej materii i kiedy je wypróbuję to dam znać jak to zrobić żeby było dobrze ;) 
Udało się nam poprawić skręcające się nogawki spodni Magdy z wykroju Burdy. Big success! :)

Relacje ze spotkania możecie też obejrzeć tu i tu.
U Agi możecie znaleźć też przepis na pyszne wafelki z kremem (klik)
Zdjęcia z logiem Susanna Szyje są podprowadzone od Magdy ;)
Tutaj jest relacja z pierwszego spotkania.
Dziękuję bardzo Magdzie F. za użyczenia aparatu :)

Poniżej duuuużo zdjęć ;)

15 lutego 2014

Nowa stara maszyna II


Wiem, że niecierpliwie czekacie na post o "nowej" maszynie, więc wrzucam kilka zdjęć. 
Nie miałam jeszcze czasu żeby ją solidnie przetestować, a muszę przyznać, że jest bardzo dużo do testowania ;)

Do tej pory byłam szczęśliwą posiadaczką maszyny do szycia Singer 760 (tutaj możecie ją obejrzeć) 
i żeby nie było żadnych wątpliwości - jestem nadal :) Od jakiegoś czasu chodził mi po głowie półprzemysłowy Singer 401g

Czy był mi potrzebny i koniecznie niezbędny? Oczywiście, że nie :)

Jednak kiedy na allegro trafił się za nieduże pieniądze a i kontakt ze sprzedającym nie wróżył żadnych niemiłych wydarzeń postanowiłam kliknąć Kup Teraz. Pan, który ją sprzedawał w sumie przez ok. godzinę opowiadał mi jaka to ta maszyna fajna nie jest i które pokrętła do czego służą - aha i to on dzwonił. Zamówiłam kuriera, maszyna przejechała całą Polskę i następnego dnia była już u mnie :)

Wyczyściłam maszynę z zewnątrz, wymieniłam filc, który był przyklejony od wewnątrz do dołu obudowy. 
Jak widzicie poniżej, Maciek pięknie ją naoliwił i obczaił czy wszystko gra i buczy.

Maszyna najprawdopodobniej ma około 60 lat i jest produkcji niemieckiej. Ku mojej wielkiej radości posiada komplet stopek 
m.in. stopkę do robienia zakładek (ruffler foot), do wszywania lamówki (multi binder footi do podwijania (hemmer foot)
Oprócz tego ma możliwość szycia podwójną igłą (tzn. wkłada się 2 osobne igły) oraz wiele ściegów dzięki 5 krzywkom. 
Szyje bardzo szybko i cicho. Wydaje się być bardzo "mocna".

dla zainteresowanych - instrukcja pdf 
singer 401g manual user guide




Poniżej mój "park" maszyn :)


Obiecuję, że jeszcze pojawi się post opisujący możliwości maszyny i dostępne ściegi :)
Czy jest tu ktoś oprócz mnie kto lubi takie antyki?


13 lutego 2014

Różany tort


Rozwijam się kulinarnie, ciężko to ukryć :) Ten tort miał być popisowy, bo i na prezent w ramach urodzin dla kuzynek był. 
Napociłam się nad nim dość mocno, ale warto było, zobaczcie sami :) Tort wyszedł lekki i orzeźwiający.

BISZKOPT RZUCANY POMARAŃCZOWY
(źródło + moje modyfikacje)

biszkopt
na tortownicę o śr. 21 cm
                                                                                                              5 jajek (białka i żółtka osobno)
                                                                                                              szczypta soli
                                                                                                              3/4 szklanki cukru
                                                                                                              3/4 szklanki mąki pszennej
                                                                                                              3/4 szklanki mąki ziemniaczanej
                                                                                                              skórka starta z 3 mandarynek i 1 pomarańczy
                                                                                                              aromat pomarańczowy

Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Ciągle ubijając dodawać stopniowo 1/2 szklanki cukru. W osobnym naczyniu ubić na puszystą masę żółtka z resztą cukru. Zmiksować z ubitymi białkami. Stopniowo dodawać wymieszaną i przesianą mąkę i miksować na najniższych obrotach. Dodać poszatkowaną skórkę z mandarynek i pomarańczy i aromat.
Piec ok. 30-40 minut w 160-170ºC 
Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je (w formie) na podłogę. 
Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Całkowicie wystudzić. Przekroić na 2 - 3 blaty. (źródło)

masa cukrowa
                                                                                                              100g pianek jojo (białe lub różowo-białe)
                                                                                                              łyżka soku z cytryny
                                                                                                              1 - 1,5 szklanki cukru pudru
                                                                                                              barwnik spożywczy (ja użyłam w żelu)

Pianki rozpuścić w kąpieli wodnej, dodać sok z cytryny. Dodać barwnik i wymieszać. Do ciepłych pianek dodać cukier puder i wyrobić masę o konsystencji plasteliny. Wałkować podsypując mąka ziemniaczaną. Wycinać i formować dowolne kształty. Sklejać lekko smarując wodą. Masę należy przechowywać szczelnie owiniętą w folię spożywczą. Gotowe ozdoby suszyć w temperaturze pokojowej.
                                                                                                         
                                                   nasączeniewyciśnięty sok z pomarańczy i cytryny, woda, cukier, wódka
                                                   konfitura z róży - do posmarowania blatów
                                                   kremy - waniliowe z torebki, z samym mlekiem + wódka, klika kropli olejku pomarańczowego






Na koniec porcja kota, bo dawno Zośki na blogu nie było ;)